Skocz do zawartości

Włodzimierz

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    146
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    20

Ostatnia wygrana Włodzimierz w dniu 21 Stycznia

Użytkownicy przyznają Włodzimierz punkty reputacji!

Informacje o Forumowiczu

  • Region
    kujawsko-pomorskie

Informacje o profilu działalności

  • Zajęcie
    produkcja rolna-roślinna

Ostatnie wizyty

11666 wyświetleń profilu

Włodzimierz's Achievements

Bardzo Zaawansowany

Bardzo Zaawansowany (10/13)

23

Reputacja

  1. Witam, Na początek trochę historii W latach 90 i 2000 drobni sklepikarze też byli „bogaczami” i „cwaniakami”. Też walczyli głównie między sobą. I czym to się skończyło? dziś większości małych sklepów już nie ma są wielkie sieci, dyskonty i franczyzy a marże i tak zgarnia ktoś inny I trochę podobnie zaczyna wyglądać rolnictwo. Prawdziwym zagrożeniem nie jest rolnik czy drobny obieracz robiący kilka ton tygodniowo. Problem jest dużo większy: hurt i detal nauczył się świetnie zarabiać producent niezależnie czy mały czy duży jest coraz mocniej dociskany marżą i ceną A my zamiast walczyć o swoją pozycję, często wolimy walczyć między sobą. Może najwyższy czas zacząć bardziej walczyć o konsumenta: żeby chciał wybierać nasz towar żeby patrzył na jakość żeby zaczął się interesować ile z ceny produktu trafia do producenta Bo inaczej możemy skończyć jak część europejskiej motoryzacji: spoczęli na laurach, a potem przyszła konkurencja i okazało się, że świat uciekł do przodu. Ten rok łatwy nie będzie: susza, zimno, koszty, import. Ale może właśnie dlatego trzeba zacząć myśleć trochę szerzej. Bo może już czas przestać walczyć tylko o rybę, a zacząć myśleć o wędce Teraz do Młodego Jeśli masz pole gdzie spodziewasz się kopru, to najważniejsze jest działać wcześnie przedwschodowo dobrze dopalić glifosatem po wschodach cebuli pilnować doglebówki typu Wing P (zastosowany na wilgotną glebę) Nalistnie coś może jeszcze przyhamować Goal albo Basagran, ale koper musi być naprawdę mały najlepiej faza liścieni. Jak się zrobi większy to zaczyna się problem. Trzeba też pamiętać, że herbicydy „parzące” do dobrego działania potrzebują trochę temperatury. Jak po zabiegu były zimne noce i chłód, to działanie mogło być słabsze i koper mógł odbić. Kiedyś możliwości było trochę więcej Z roku na rok herbicydów ubywa, substancji mniej, a rotacja robi się coraz trudniejsza. Dlatego warto czasem pogadać z kimś, kto uprawia cebulę 20–30 lat i pamięta czym dawniej trzymano konkretne chwasty w ryzach. Bo często sam mechanizm działania i sposób prowadzenia ochrony dalej jest aktualny, tylko substancje się pozmieniały. A w cebuli doświadczenie starszych producentów dalej bywa więcej warte niż niejedna etykieta Pozdro
  2. Witam Cebula to był, jest i będzie hazard Jednego roku wszyscy płaczą, drugiego nie nadążają ładować na tira. Jak ktoś szuka pewności i stabilizacji, to trochę nie ta branża A skoro tu jesteśmy, to znaczy że każdy z nas lubi tę grę tylko nie każdy chce się do tego przyznać. I tak naprawdę są dwie szkoły: albo sprzedajesz równo przez cały rok i rozkładasz ryzyko albo trzymasz i czekasz na „ten moment” Tylko jest jeden problem: nigdy nie wiesz z góry, która strategia w danym sezonie będzie lepsza I tu właśnie zaczyna się prawdziwa gra. Pozdro
  3. Witam, Panowie i Panie trochę chłodnej głowy, bo widzę że znowu jedziemy emocjami. Nie jest tak, że „nic nie ma znaczenia” ani też że „zaraz wszystko wybuchnie”. Prawda jak zwykle leży po środku, tylko mało kto chce ją zobaczyć. Start sezonu mamy słaby bo jest zimno, sucho, wschody nierówne Cebula jest realnie 2 tygodnie do tyłu tak jak piszecie System korzeniowy słaby, a bez korzenia nie będzie plonu Do tego: ozima w wielu miejscach wypadła albo jest osłabiona import jeszcze trzyma rynek, ale to nie jest worek bez dna I teraz najważniejsze wielu dalej myśli, że plon = cena. Nie. Jak będzie średni plon u wszystkich to ceny dalej będą słabe Jak będzie niedobór to cena wystrzeli, ale nie dla wszystkich, tylko dla tych co będą mieli towar Bo ten rok nie będzie o tym kto zasiał najwięcej, tylko: kto dowiezie jakość i kaliber Koszty każdy zna przy 1 zł/kg to jest kręcenie się koło zera przy dzisiejszych realiach. Na dziś najważniejsze: kto może to podlewa kto nie może ten ratuje korzeń i ogranicza stres nie czekać z ochroną aż będzie za późno I taka myśl na koniec: cena przyjdzie dopiero wtedy, jak większość już nie będzie miała co sprzedać Pozdro
  4. Witam, Warto zwrócić uwagę, że wartość nawozowa łuski czy odpadów z cebuli w dużej mierze zależy od typu cebuli, z której ten materiał pochodzi. Kluczowa jest zawartość suchej masy, bo to właśnie w niej znajdują się składniki pokarmowe a nie woda. Przykładowo cebule typu Rijnsburger mają zwykle około 10–15% suchej masy, natomiast odmiany w typie hiszpańskim czy amerykańskim często mają jej znacznie mniej, zazwyczaj 4–10%. W praktyce oznacza to, że przy tej samej masie świeżego materiału ilość rzeczywistej materii organicznej i składników pokarmowych może się różnić nawet kilkukrotnie. Przy bardzo dużych dawkach, rzędu 70–100 ton świeżego materiału na hektar, pojawia się jeszcze jeden problem praktyczny czyli dobre wymieszanie z glebą. Jeżeli materiał nie zostanie dokładnie rozdrobniony i wymieszany, może powstać warstwa w glebie utrudniająca rozwój korzeni rośliny następczej. Zawartość składników pokarmowych takiego nawozu to ok 3% potasu, 1% azotu, 0,3% fosforu. Przy dużych dawkach nawozowych konieczne może okazać się uzupełnienie azotu (podobnie jak daje się azot na słomę po żniwach) Co do stanu cebul zimujących to jest tragedia nie ważne czy wysiane odmiany były bardzo drogie czy tanie to większość plantacji jest do likwidacji. Pozdro
  5. Witam, Cena obranej spadła i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo to jest schemat powtarzany od wielu lat. Część rolników musi dziś sprzedać, bo cebula słabo leży, przemarzła w nieizolowanej przechowalni albo w kopcu i za chwilę zamiast sprzedaży będzie wywózka na pole. Inni sprzedają, bo potrzebują gotówki tu i teraz. W momencie gdy pojawia się duża podaż, cena zawsze spada, a chłodnie tylko to wykorzystują, dokładając swoje zagrywki, żeby tę cenę jeszcze dobić. Aktualna sytuacja niczym się nie różni od tego, co widzieliśmy w innych latach po urodzajnych zbiorach mechanizm jest dokładnie ten sam. Jeśli chodzi o zimówki, to straty na pewno będą duże, ale na dziś jest zwyczajnie za wcześnie na wydawanie wyroków. Ostatecznie wszystko zweryfikuje ruszenie wegetacji. Nawet gdyby się okazało, że zimówka w Polsce wymarznie w całości, to i tak nie będzie to miało realnego wpływu na cenę obranej w najbliższych tygodniach. Rynek obranej żyje swoim rytmem i reaguje na bieżącą podaż, a nie na prognozy tego, co będzie za kilka miesięcy. Przy wczesnej wiośnie i dobrej wegetacji zbiory zimówek zaczynają się w połowie czerwca, a przy innych warunkach raczej bliżej połowy lipca. To robi różnicę w planowaniu sprzedaży. Kto ma odmiany, które nie nadają się do długiego przechowania, ten musi myśleć o sprzedaży wcześniej. Kto ma rijnsburgery w dobrej przechowalni, ten może sobie pozwolić na czekanie. Jeżeli pojawiają się informacje o eksporcie z Holandii czy o cenach tam występujących, to warto podawać konkretne źródła, żeby każdy mógł to zweryfikować. Powtarzanie niesprawdzonych informacji niczego nie wnosi, a tylko dokłada chaosu. Rynek cebuli ma tę właściwość, że co roku zaskakuje dokładnie tym samym zawsze jest „już po wszystkim”, zawsze „wszyscy mają towar” i zawsze „to już się nie podniesie”, aż do momentu, kiedy nagle się podnosi. Na razie mamy do czynienia z klasyczną presją podaży i psychologią rynku, a nie z żadnym wyjątkowym zjawiskiem. Dla niedowiarków wystarczy spojrzeć, jak wyglądały ceny o tej porze w zeszłym roku, a jakie były pod koniec maja. Czy w tym sezonie będzie podobnie, czy zupełnie inaczej tego dziś nie wie nikt. Pozdro
  6. Witam, Karol, trochę się z Tobą zgadzam, a trochę nie i to chyba normalne. Może ja czasem za bardzo się rozpisuję, a Ty masz podejście dokładnie w drugą stronę. Chodziło mi bardziej o szerszy obraz. Widać, że na europejskim rynku inni nie śpią i już dziś inwestują w modernizację produkcji, żeby być konkurencyjni w kolejnych latach. Przykładem są choćby informacje z Ukrainy o planowanych inwestycjach rzędu ok. 1,6 mld zł w modernizację sadów i szklarni. My nie powinniśmy spoczywać na laurach ani kurczowo trzymać się status quo, tylko aktywnie działać na rzecz poprawy naszego wspólnego rynku. A propos konkretnych działań warto odnotować, że zgodnie z informacjami Ministerstwa Rolnictwa od 17 lutego 2026 roku wchodzą nowe zasady znakowania żywności, m.in. flaga kraju pochodzenia na owocach i warzywach. To pokazuje, że wieloletnia presja środowiska rolniczego ma sens i że kierunek na jakość oraz pochodzenie nie jest tylko gadaniem, ale zaczyna się realnie materializować. Z Mercosurem i Ukrainą mleko już się wylało i nie ma co nad tym płakać. Trzeba się wziąć do pracy, obniżać koszty tam, gdzie się da, i szukać sposobów na zwiększanie zysków, a nie tylko ilości. Już teraz widać, że ceny stali, domów, mieszkań czy samochodów w mniejszym lub większym stopniu zaczęły spadać, więc nie zdziwmy się, jeśli podobna korekta dotknie ceny dzierżaw, ziemi czy maszyn rolniczych. Nie ma realnych powodów, żeby w nieskończoność płacić tak oderwane od dochodów gospodarstw stawki. Pozdro
  7. Witam, Panowie i Panie, zanim wszyscy postawimy krzyżyk na zimówce, warto na chwilę zejść z emocji na fakty. Jak tylko zrobi się odwilż, najprostszy test to wykopać po kilka roślin z każdej odmiany, zabrać do domu, do ciepła i po kilku dniach będzie jasne, czy stożek żyje, czy nie. W polu teraz niczego rzetelnie nie ocenimy, a żadne zabiegi i tak już nie pomogą. Jedyne, co możemy zrobić, to sprawdzić rzeczywistą kondycję i na tej podstawie podejmować decyzje. Nie ma co się oszukiwać silne przemarzanie ograniczy plon z hektara i prawdopodobnie opóźni termin zbioru, o ile w ogóle będzie co zbierać. Ale to nie znaczy, że wszystko jest dziś przesądzone. Zimówka nie jest jednorodna, dużo zależy od stanowiska, fazy przed zimą i lokalnych warunków. Prawdziwy obraz wyjdzie dopiero po ruszeniu wegetacji. Jeśli spojrzeć szerzej, to obecna sytuacja dobrze wpisuje się w coś, co w rolnictwie powtarza się cyklicznie. Żeby zrobić krok do przodu, bardzo często trzeba najpierw zrobić krok wstecz. Przez ostatnie lata w polskim rolnictwie było po prostu zbyt dobrze i widać tego skutki. Ceny ziemi, dzierżaw, maszyn, nawozów i środków produkcji poszły dużo szybciej niż realna opłacalność gospodarstw. Wielu z nas wpadło w pułapkę pogoni za wolumenem, licząc, że jakoś to się zawsze spina. Dobrym przykładem są ostatnie przetargi KOWR pod Inowrocławiem, gdzie czynsze dzierżawne dochodziły do poziomu odpowiadającego 6 tonom pszenicy z hektara, a w skrajnych przypadkach nawet 11 tonom. To pokazuje, że bardzo często to my sami, rolnicy, wypruwamy sobie flaki spiralą kosztów. Najpierw drogo kupujemy albo dzierżawimy ziemię, potem dokładamy do tego zbyt duże maszyny i ciągniki w stosunku do areału, a na końcu próbujemy ratować rachunek ilością. Siejemy jak najwięcej, produkujemy jak najwięcej, a później sprzedajemy płody poniżej realnych kosztów produkcji. Tego błędnego koła nie da się kręcić w nieskończoność. Rynek prędzej czy później zawsze wymusza korektę. Dla poprawy dochodów gospodarstw nie potrzeba rekordowych plonów, tylko mniejszej podaży i lepszej relacji ceny do kosztów. Mniejszy wolumen często działa zdrowiej niż produkcja na siłę, bo stabilizuje ceny, ogranicza import zapychający rynek i w dłuższej perspektywie studzi spiralę kosztów. W cebuli widać to szczególnie mocno, bo to uprawa o jednych z największych wahań cenowych. Nie bez powodu od lat mówi się, że to roślina dla rolników-hazardzistów i coś w tym jest. U mnie zasiewy zimówki były podobne jak rok wcześniej i nawet przy scenariuszu, że 40 procent wypadnie, a reszta da plon mniejszy o kolejne 30 procent, wolumen robi się ponad połowę niższy. To już może mieć realny wpływ na rynek, zwłaszcza że w nowe żniwa możemy wejść z dość dużymi zapasami z przechowalni. Często bywa tak, że jeśli zimowa i dymka zduszą cenę na początku sezonu, to później bardzo trudno odbić na siewce wiosennej. Dlatego mniejszy wolumen na starcie wcale nie musi być złą informacją na dalszą część sezonu. Warto też spojrzeć, gdzie dziś realnie są perspektywy rozwoju. Segment rolnictwa ekologicznego i bio rośnie z roku na rok i to nie jest marketing, tylko fakt. To obszar, w którym nadal jest miejsce na zwiększanie udziału w rynku i uzyskiwanie lepszych cen, zwłaszcza przy mniejszym wolumenie. Być może część gospodarstw zamiast uparcie szukać szczęścia w monokulturach albo siać to, co było drogie w zeszłym sezonie, powinna rozważyć stopniowe przekwalifikowanie produkcji. Ilością nie wygramy z dumpingową żywnością z Mercosur czy Ukrainy, ale jakością, brakiem pozostałości MRL i kontrolą produkcji już tak. Nie piszę tego jako recepty dla wszystkich ani rozwiązania na już. Raczej jako zachętę do refleksji, czy zawsze musimy produkować więcej, czy może czasem lepiej produkować mądrzej. Rolnictwo to gra cykli, korekt i decyzji podejmowanych z wyprzedzeniem. Czasem to, co dziś wygląda jak katastrofa w produkcji, kończy się późniejszą stabilizacją albo nawet sensownym zyskiem. W tym kontekście warto też nawiązać do pomysłów, które pojawiły się w innym wątku objętym ankietą, czyli systemu 112 i Farm Fair. To pokazuje, że coraz więcej osób zaczyna myśleć nie tylko o tym, ile wyprodukować, ale jak sprzedawać mądrzej i uczciwiej. Skracanie łańcucha dostaw, większa przejrzystość rynku, jasne zasady jakości i ceny oderwane od chwilowych spekulacji to kierunek, który może realnie wzmocnić pozycję producenta. To oczywiście nie rozwiąże wszystkich problemów z dnia na dzień, ale bez takich inicjatyw dalej będziemy skazani na grę na cudzych warunkach. Jeśli chcemy mieć wpływ na rynek, to musimy go współtworzyć, a nie tylko reagować na to, co zrobią pośrednicy czy import. Jestem ciekaw, jak Wy to widzicie u siebie w gospodarstwach. Pozdro
  8. Sebastian, dzięki za pilnowanie tematu i za to, że cały czas trzymasz rękę na pulsie. Z zewnątrz faktycznie mogło to wyglądać tak, jakby przez ostatni miesiąc temat przycichł, ale to nie była cisza „porzucenia”. W grudniu weszła naturalna przerwa świąteczno-noworoczna, potem bardzo mocno wybiły się protesty rolnicze i temat Mercosuru, który zdominował rozmowy w środowisku. Do tego doszło zapalenie płuc, z którego jeszcze powoli wychodzę więc tempo było mniejsze, niż bym chciał. Najważniejsze jednak jest to, że pomysł nie zniknął. Ankieta została przeprowadzona, mamy wyniki, wątek żyje w internecie i co istotne zaczyna funkcjonować poza forum. Internet ma to do siebie, że jeśli coś jest sensowne i trafia w realny problem, to nie ginie. A problem udziału rolnika w cenie produktu jest dziś jednym z kluczowych. Chcę też jasno powiedzieć jedno: nie wszystko musi dziać się w internecie. Z rozmów na ostatnich protestach rolniczych wynika jasno, że wielu rolników ma bardzo dobre, praktyczne pomysły, ale albo nie chce, albo nie potrafi dzielić się nimi online. I to też trzeba uszanować. Dlatego uważam, że kolejnym krokiem powinny być rozmowy na żywo. W najbliższym czasie wybieram się na Targi TSW w Kielcach i myślę, że to bardzo dobre miejsce, żeby ambasadorowie IGRIT mogli się spotkać, porozmawiać i wymienić spostrzeżeniami już poza ekranem. Jeśli mamy coś realnie zmienić, to takie rozmowy są nie do przecenienia. Skoro pomysły płynące z UE i od naszych polityków są często słabe albo oderwane od praktyki, to my musimy im podsunąć gotowe rozwiązania czyli takie, które wynikają z doświadczenia gospodarstw, a nie z biurek. Ten wątek właśnie temu służy. Dzięki jeszcze raz za Twoje zaangażowanie i za to, że IGRIT bierze na siebie rolę ambasadora. Wracamy do rozmowy krok po kroku, z nową energią i w uporządkowany sposób.
  9. Witam, Drodzy Forumowicze, Dziś jest oficjalny dzień publikacji wyników naszej ankiety, którą uruchomiliśmy, aby poznać Wasze opinie na temat systemu A–F, oznaczeń „+”, ograniczeń importu i innych rozwiązań dotyczących udziału rolnika w cenie produktu. Ta ankieta to nie jest tylko „internetowa zabawa” to sygnał, który może mieć realne znaczenie dla rozmów z decydentami, mediami i osobami odpowiedzialnymi za politykę rolną. Wyniki to nie moja opinia, tylko głos środowiska, który warto zobaczyć w całości. Link do wyników ankiety: https://docs.google.com/forms/d/1Nxd77RTZr7qPhIaSuiQlGFFkLhBmfB8mM0qgerufC94/viewanalytics Wyniki opublikowałem dziś, bo to odpowiedni moment – zbliżamy się do okresu, w którym temat cen, relacji handlowych i roli rolnika w łańcuchu dostaw jest szczególnie aktualny. Chciałbym to podsumować jednym cytatem Churchilla, który idealnie wpisuje się w to, co się dziś dzieje: „Nie można zmarnować tak dobrego kryzysu.” Jeśli dziś mamy problem z cenami, importem czy brakiem przejrzystości, to teraz właśnie jest moment, żeby spróbować zmienić zasady gry, zamiast tylko je komentować. W wynikach ankiety widać wyraźnie: że wielu z nas rozumie potrzebę transparentności, że rolnicy nie chcą walczyć z konsumentami, ale chcą być widoczni w cenie produktu, i że ich sugestie mogą stanowić punkt wyjścia do realnych rozwiązań. Zachęcam: do przeczytania wyników, do komentowania tego, co jest dla Was ważne, do zgłaszania kolejnych pomysłów, do rozmów tu i teraz, bo forum to nasza siła. To dopiero pierwszy krok ale to jeden z tych kroków, które naprawdę się liczą. Pozdro
  10. Witam, Kiedyś Winston Churchill powiedział, że „nie można zmarnować tak dobrego kryzysu”. Dziś coraz bardziej mam wrażenie, że to zdanie idealnie pasuje do tego, w jakim miejscu znalazło się polskie rolnictwo. Jest ciężko, wszyscy to czujemy, bo: ceny, nadprodukcja, presja importu, brak stabilności. Ale właśnie w takich momentach albo każdy ratuje się sam, albo zaczyna się myśleć szerzej i długofalowo. Ankieta, którą uruchomiliśmy, idzie powoli i to jest normalne. Rolnicy dziś nie mają głowy do wizji na cztery lata do przodu, bo wielu z nas walczy o przetrwanie tu i teraz. A jednak już teraz widać jedno: większość z nas rozumie, że bez zmian systemowych ten kryzys będzie wracał. W Boże Narodzenie opublikujemy wyniki ankiety ale nie jako „prawdę objawioną”, tylko jako sygnał, w jakim kierunku myślimy jako środowisko. To będzie materiał do dalszej rozmowy, także poza forum. Warto też zauważyć, że presja ma sens. W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o wstrzymaniu podpisania umowy UE–Mercosur. To pokazuje jedno: jeśli jest nacisk, argumenty i konsekwencja, to nawet duże decyzje można zatrzymać albo zmienić ich kierunek. Zachęcam tych, którzy jeszcze tego nie zrobili, żeby poświęcili kilka minut i wypełnili ankietę. To nie jest głos „za mną” ani „przeciw komuś”. To głos o tym, jak Wy widzicie przyszłość rynku, produkcji i naszej pozycji jako rolników. Kryzys jest faktem. Pytanie tylko, czy go przeczekamy, czy spróbujemy wykorzystać ten moment, żeby coś zbudować. Pozdro
  11. Witam, Panowie, na dziś trzeba sobie powiedzieć uczciwie jedno do świąt większość towaru jest już zaklepana i większego ruchu raczej nie będzie. Handel tradycyjnie przyhamuje na okres świąteczny, a realne ruchy cenowe będzie można obserwować najwcześniej po 10 stycznia, a możliwe, że dopiero po 20 stycznia. Jeśli chodzi o ilość towaru, to nie wygląda to znacząco inaczej niż w poprzednich latach. Problemem jest raczej słabe zapotrzebowanie za naszą wschodnią i zachodnią granicą, a nie nagła nadpodaż w kraju. W tym sezonie raczej nie grozi nam import z Kazachstanu. Cebula jak zawsze pozostaje towarem nieprzewidywalnym. Holandia faktycznie mocno eksportuje, m.in. na Wybrzeże Kości Słoniowej i do Nigerii, ale tamtejszy wolumen do upłynnienia jest ogromny, więc to nie jest tak, że temat jest „pozamiatany”. Warto też pamiętać, że twardych cebul nie posiano tyle co 5–10 lat temu, więc strategia „trochę trzymać, trochę sprzedawać i obserwować rynek” nadal ma sens. W którymś momencie cena po prostu „się złapie”. Jeśli chodzi o zimówkę to obszar zasiewów wygląda podobnie jak w zeszłym roku, plantacje są na ten moment w dobrej kondycji, ale na wyrokowanie jest zdecydowanie za wcześnie. Zimówka nie raz już pokazała, że potrafi przemarznąć nawet w kwietniu, więc tu spokojnie czas pokaże. Na koniec wrzucam link do krótkiej ankiety, którą robimy na forum dotyczy oznaczeń A–F w handlu detalicznym, importu i kilku pomysłów, o których ostatnio dyskutujemy. Im więcej głosów, tym lepszy obraz sytuacji: Link do ankiety: https://forms.gle/PZV2xy6Bi99aH2Fv6 Warto poświęcić 2 minuty, bo te wyniki mogą się jeszcze przydać w rozmowach dalej. Pozdro
  12. Witam, Gościu Rolnik, dzięki za głos takich opinii potrzebujemy, bo mówisz wprost to, co myśli wielu. Nikt tu nie chce nikogo zmuszać do grup ani czekać „wieki” na efekty. System A-F ma pomóc właśnie teraz, bo: · pokazuje konsumentowi, kto naprawdę zarabia na produkcie, · uderza w dumping i „tani import” światłem informacji, · daje pierwszeństwo polskim produktom bez podnoszenia cen. Musimy walczyć o konsumenta, a nie przeciwko sieciom handlowym. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej zaczniemy wygrywać. Konsument chce dobrej jakości, bezpieczeństwa i uczciwej informacji jeśli mu to damy, wybór sam się obroni. I co ważne: tu nie trzeba czekać lat na efekty, pierwsze zmiany można zobaczyć bardzo szybko. Jeśli chodzi o normy i kontrole, masz rację to import powinien być badany dokładnie tak samo jak nasze produkty, a dziś w praktyce często tak nie jest. To jest jednak obszar, który da się zmienić stosunkowo szybko, jeśli pojawi się realny nacisk środowiska. Jako rolnicy mamy prawo zgłaszać do kontroli partie warzyw i owoców z importu, szczególnie tam, gdzie są wątpliwości co do jakości lub poziomu pozostałości. Kilka takich kontroli i publikacja wyników potrafią skutecznie ostudzić zapędy handlu do wprowadzania na rynek towaru niskiej jakości. Nie jesteśmy na straconej pozycji trzeba tylko zacząć korzystać z narzędzi, które już dziś istnieją. Co do pozostałości środków ochrony roślin, mogę dorzucić coś z praktyki. Niedawno byłem na konferencji cebulowej w okolicach Wrześni i na wykładach bardzo jasno pokazano, które substancje najczęściej „wychodzą” w badaniach warzyw cebulowych i z czego to wynika. Wniosek był prosty: lepiej dmuchać na zimne i nie ryzykować zabiegami ochrony tuż przed zbiorem, nawet jeśli formalnie coś jeszcze „się mieści w etykiecie”. Kilka dni potrafi zrobić ogromną różnicę. Coraz częściej padał też argument, że warto robić własne badania pozostałości, choćby wyrywkowo to daje rolnikowi dokument i spokój w rozmowach z odbiorcą ale co najważniejsze w razie problemów pozwoli nam bronić się na twardych dowodach. Jeśli chodzi o metale ciężkie, to problem w praktyce dotyczy głównie kadmu. Tutaj też da się sporo zrobić: przede wszystkim rozsądnie dobierać nawozy, najlepiej takie o niskiej zawartości metali ciężkich. W uprawach warzywnych najczęściej są to nawozy bezchlorkowe, które z reguły mają czystszy skład. To nie jest temat „na straszenie rolników”, tylko normalny element świadomej produkcji, który dziś chcąc nie chcąc staje się standardem. Ponadto ciągle zachęcam do wypełnienia ankiety to nie jest „sztuka dla sztuki”, tylko sygnał, który możemy pokazać dalej. Pierwsze wyniki są bardzo obiecujące. Liczę na waszą aktywność. Link do ankiety: https://forms.gle/PZV2xy6Bi99aH2Fv6 I równie ważne: wrzucajcie swoje pomysły, nawet krótkie, nawet „niedoskonałe”. Tu nie chodzi o jedną koncepcję, tylko o zebranie kilku dobrych wędek i wybranie tych, które da się realnie wdrożyć. Im więcej głosów i konkretów od rolników, tym większa szansa, że coś z tego naprawdę ruszy. Pozdro
  13. Witam, Powiem tak te ostatnie wpisy bardzo dobrze pokazują, że dotykamy tematu wrażliwego i prawdziwego, bo pojawiły się emocje, obawy i konkretne kontrargumenty. I bardzo dobrze, bo tylko wtedy da się coś sensownego dopracować. Gosiu dziękuję za tę propozycję podziału odpisu rolnik–kupujący–państwo–UE. To jest dokładnie ten kierunek, w którym ta koncepcja powinna ewoluować. Ja od początku mówiłem, że 112 to jest szkic, a nie gotowa ustawa. Jeśli część ciężaru miałaby być po stronie kupujących, a część realnie dołożyłoby państwo i Bruksela to ten system staje się lżejszy dla rolnika i dużo bardziej realny politycznie. Plakaty na protesty? To już jest konkret, nie teoria. Rolnik321 i ggg rozumiem waszą złość na to, co się dziś dzieje z różnymi funduszami promocji. Wielu z nas ma poczucie, że te pieniądze „gdzieś giną” i nie wracają realnie do producenta. I tu stawiam sprawę jasno: jeżeli jakikolwiek system ma powstać, to tylko taki, w którym rolnik widzi pieniądz, inwestycję i efekt czarno na białym. Bez przejrzystości, bez rozliczalności i bez realnych aktywów (silosy, sortownie, terminale) nie ma mowy, żeby kogokolwiek przekonywać do jakichkolwiek potrąceń. Tu się z Wami w 100% zgadzam. Łukasz bardzo trafnie to ujął: groszami nie zbudujemy przewagi rynkowej. Jeśli mamy mówić o realnym udziale w handlu, przetwórstwie i eksporcie, to mówimy o miliardach w skali kraju, a nie o symbolicznych kwotach. I tu też nie ma sprzeczności z obawami bo właśnie dlatego ten system musi być: obowiązkowy, transparentny, inwestycyjny, a nie „do przejedzenia”. I jeszcze jedno, bardzo ważne: Nikt tu nikogo do niczego dziś nie zmusza. My jesteśmy na etapie szukania najlepszego możliwego modelu, który: da rolnikom realną siłę, nie powtórzy patologii znanych z przeszłości, nie będzie kolejnym „podatkiem bez efektu”. To, że są różnice zdań co do procentów, źródeł finansowania i roli państwa, jest normalne. Od tego jest właśnie ta dyskusja. Jedno chyba już wszyscy czujemy podobnie: w pojedynkę daleko nie zajedziemy a rynek nie będzie na nas czekał. Dlatego ja nie zamykam żadnej drogi: ani wariantu z większym udziałem państwa, ani z udziałem kupujących, ani z mniejszym procentem na start, ani z etapowym wdrażaniem. To wszystko jest do poukładania. Najważniejsze, że rozmawiamy konkretnie, a nie rzucamy hasłami. Chciałbym żebyśmy pomyśleli też o skali kapitału. Żeby realnie ruszyć z klastrami warzywnymi, terminalem, logistyką i infrastrukturą, potrzebujemy rocznie minimum 0,5–1 miliarda złotych. Tyle, i ani złotówki mniej. Mniejsze kwoty niczego nie zmienią, tak jak „fundusz promocji” z 0,1% nic nie zmienił przez 20 lat. Ale właśnie dlatego nasz system ma sens, bo te pieniądze nie idą w próżnię, tylko każdy rolnik widzi swoje środki na własnym PUE ARiMR, w konkretnych „szufladach” gminy, powiatu i województwa. To jest pierwszy raz w historii, kiedy kapitał rolniczy byłby: widoczny, policzalny, zebrany wspólnie, i demokratycznie wydawany. Każdy z nas: mały, średni, duży ma jeden numer ARiMR = jeden głos, a decyzje zapadają u nas, a nie przy biurkach, gdzie nikt nie zna realiów gospodarstwa. Jeśli mamy coś zbudować, to tylko tak: transparentnie, wspólnie i w skali, która naprawdę zmienia układ sił. I jeszcze jedna rzecz, która może wielu osobom zmienić spojrzenie na ten system. Te pieniądze nie muszą być tylko „wrzucane w beton i blachę”. Jeśli powstaną sortownie, terminale, chłodnie, huby, udziały w handlu czy eksporcie, to one mogą generować zyski. I wtedy są tylko dwa uczciwe kierunki: albo te zyski są dalej reinwestowane, żeby wzmacniać kolejne ogniwa, albo po jakimś czasie wracają do rolników jako realny dochód dokładnie jak dywidenda z akcji. Czyli rolnik nie tylko zarabia na produkcji, ale zaczyna zarabiać także na obrocie, logistyce i eksporcie, a nie tylko na tym, co urośnie na polu. I to jest prawdziwa zmiana gry. Idźmy dalej, ale z głową. I dzięki za każdy szczery głos nawet ten najostrzejszy. Pozdro
  14. Witam, Dziękuję wszystkim za głosy zarówno te pełne entuzjazmu, jak i te sceptyczne. Jedne i drugie są nam potrzebne, bo ten projekt nie ma być „na wiarę”, tylko na rozum i doświadczenie. Najtrudniej nie jest dziś przekonać polityków czy media ale najtrudniej jest przekonać samych siebie, a to właśnie teraz robimy. Chcę też jasno odnieść się do kwestii dumpingu nie akceptujemy go i nie możemy go dalej zamiatać pod dywan. Właśnie dlatego powstał system A–F i pozostałe pomysły, bo one wprost uderzają w mechanizmy, które dumping dziś umożliwiają: brak przejrzystości, brak informacji dla konsumenta i brak realnej pozycji negocjacyjnej rolnika. To nie jest jeden magiczny guzik, który wszystko rozwiąże, ale to są konkretne narzędzia do walki z tym zjawiskiem. I tu bardzo ważna sprawa: jeśli macie mocne argumenty „na nie” to wrzucajcie je wprost na forum. Nie zamiatajmy trudnych tematów pod dywan. Każdy sensowny kontrargument to dla nas szansa, żeby coś poprawić, doprecyzować albo wzmocnić. Spróbujemy na wszystko odpowiedzieć razem, spokojnie i rzeczowo. Ogromne podziękowania należą się Sebastianowi za to, że jako IGRIT wziął ten temat na siebie i wyniósł go poziom wyżej. To jest dokładnie to, o co chodziło od początku żeby te pomysły nie zostały tylko na forum, ale zaczęły normalnie funkcjonować w przestrzeni publicznej. Nie łudzę się, że wszystko da się wdrożyć szybko i bez oporu. Jedne pomysły są prostsze, inne trudniejsze, jedne do zrobienia szybciej, inne wymagają czasu i szerokiej zgody. Dlatego od początku mówimy o kilku równoległych kierunkach działania i nie stawiamy wszystkiego na jedną kartę. Bardzo proszę: rozmawiajcie o tym między sobą w swoich środowiskach. Jedni z rolnikami, inni z konsumentami. Sprawdzajcie, co ludzie o tym myślą, gdzie widzą sens, a gdzie mają obawy. To jest dziś dla nas najcenniejsza wiedza. Ja trzymam się planu i będę go realizował krok po kroku. Najlepiej oczywiście razem, bo tylko razem ten temat ma realną siłę. Na koniec bardzo proszę też o udział w ankiecie, którą uruchomiliśmy to dla nas ważne narzędzie, żeby zobaczyć, jak te pomysły są odbierane nie tylko przez najbardziej aktywnych, ale przez całe środowisko. Ankieta jest anonimowa, zajmuje dosłownie chwilę, a jej wyniki pokażą nam, w którą stronę realnie mamy iść. Każdy głos ma znaczenie zarówno „za”, jak i krytyczny. Pozdro
  15. Witam, Dobra moi drodzy, zgodnie z planem czas zrobić mały krok w stronę konkretów. Mamy gotową, krótką ankietę dotyczącą tego, o czym tu dyskutujemy od kilku dni czyli system A–F, „+”, import, kierunki zmian. Nic skomplikowanego, kilka pytań. Zrobiłem to po konsultacjach i z socjologiem, i z moderacją forum. Link do ankiety: https://forms.gle/PZV2xy6Bi99aH2Fv6 Wypełnienie zajmuje mniej niż minutę. Każdy głos jest ważny im więcej opinii zbierzemy, tym mocniejszy sygnał pójdzie dalej. Krótka techniczna uwaga o anonimowości Jeśli macie w przeglądarce zalogowane konto Google, formularz może Wam pokazać Wasz adres e-mail. To widzicie tylko Wy. Google Forms pokazuje to wyłącznie użytkownikowi autor ankiety nie widzi żadnych maili, a sama ankieta nie zbiera żadnych danych osobowych. Ankieta jest w 100% anonimowa. Dlaczego ankieta? Bo chcemy iść do przodu z konkretnymi wnioskami, a nie tylko dyskusją. Wątek żyje, temat się niesamowicie rozwinął, padło wiele wartościowych opinii, ale teraz czas na szybki, zwięzły sygnał od Was co popieracie, co nie, gdzie są granice, a gdzie szanse. Proszę: kliknijcie, odpowiedzcie i podajcie link dalej w swoim otoczeniu. Niech ten wątek zostanie przykładem, że rolnicy potrafią rozmawiać merytorycznie, ustalać wspólne cele i budować coś większego niż pojedyncze gospodarstwo. Zróbcie to proszę na spokojnie, przy kawie, przy śniadaniu, albo w klimacie jutrzejszego dnia jako „mikołajkowy prezent dla polskiego rolnictwa” Dlaczego to ważne? Bo jak chcemy kiedyś pójść z tym do ministerstwa, do izb rolniczych czy do mediów, to musimy mieć liczby, a nie tylko pomysły. A liczby biorą się z Waszych opinii. To nie jest żadna deklaracja członkostwa, żadna obietnica tylko sygnał: „tak uważam” albo „uważam inaczej”. Każdy głos jest ważny. Każdy również ten sceptyczny. Dzięki wszystkim za to, co już tu wypracowaliśmy. A ankieta to będzie nasz pierwszy „twardy” krok w stronę tego, żeby te pomysły przestały być tylko wpisami na forum, a zaczęły być realnym projektem. Pozdro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...